czwartek, 22 stycznia 2015

niedziela, 18 stycznia 2015

Bajka o brzydkim łóżeczku

Dawno dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma lasami mieszkało sobie drewniane łóżeczko.
Łóżeczko przytulało wiele dzieci, ale wszystkie urosły i nie było nikogo kto chciałby w nim spać. Łóżeczko było bardzo smutne, kiedy pokrywało się kolejnymi warstwami kurzu w ciemnej piwnicy.

Pewnego dnia drzwi piwnicy otworzyły się i do piwnicy wpadło światło.  Łóżeczko usłyszało glosy ludzi. Nie rozumiało co znaczy olx i 50 złotych i wystraszyło się trochę, kiedy je wyciągnięto, wsadzono do bagażnika i zamknięto klapę.


 Kiedy zostało rozebrane na części, łóżeczko przestraszyło się nawet, ze trafi do pieca. Bardzo tego nie chciało. Okazało się, ze nic z tych rzeczy. Miły pan zaczął je drapać papierem ściernym. Jakież to było przyjemne...! Odrobinę zabolało usuniecie wyjmowanych szczebelków i przycinanie boku, ale dało się wytrzymać. Potem miły pan zaczął pokrywać części łóżeczka kolejnymi warstwami białej, aksamitnej farby...


Potem łóżeczko zostało złożone, dostało nowy świeży materacyk i śliczne kolorowe prześcieradła. A co najważniejsze - znowu zaczął w nim spać maleńki chłopczyk <3 p="">


Przestało się też złościć za ucięty bok, bo okazało się, że jak się go zdejmie to mały chłopczyk może być w nocy bardzo blisko swojej mamy. 

Teraz łóżeczko znowu jest bardzo szczęśliwym mebelkiem :) 

KONIEC

poniedziałek, 27 października 2014

No i jest!

Moja narzuta jest gotowa!
Zaczęłam ją w marcu, a skończyłam wczoraj wieczorem. Całkiem szybko mi poszło, bo w upały nie robiłam. Wróciłam do dziergania dopiero jak się ochłodziło z prostego powodu - narzuta była tak duża, że podczas roboty mogłam się nią przykryć. 

Teraz jest już gotowa... ma 2 metry na 2,2. Waży ok 3 kilogramów. Robiłam ją szydełkiem numer 6 z resztek włóczek o rożnych gramaturach. Jeszcze mi dwie reklamówki tych "ogonków" zostały chyba zrobię kocyk dziecięcy tym samym wzorem bo po skończeniu narzuty czuję jakąś taką pustkę ;)

Tak czy siak - duma mnie rozpiera!

piątek, 17 października 2014

Kolejny szary Baktus

Udział mi się kolejny Baktus z szarej Rozetti First Class. Uwielbiam ten model i kocham tą włóczkę, ale sfotografować się tego zwyczajnie nie da ;)

Szalik dla czterolatki, poszły dwa motki Rozetki i jeszcze jeden różowej na pompony. 
Zdążyłam przed zimą!








niedziela, 28 września 2014

Mały kocyk dla małego człowieczka :)

Popełniłam taki kocyk dla maluszka :)
Bardzo prosty wzór- siedem oczek, prawych, siedem lewych, zmiana co 7 rzędów. Niby nic, a oko cieszy :)



czwartek, 21 sierpnia 2014

Znowu senso-gniotek

Ty razem równiejszy i nie okupiony krwią (Powiedz mi Katasiaczku, że ci wam te krzywizny bardzo nie przeszkadzają  **Elianka czerwona jak burak**)

Ponieważ senso-gniotek jest prezentem dla nieco starszego młodego dżentelmena, to oprócz metek i folii ma w środku miękkie wypełnienie i kilka koralików, które są wyczuwalne palcami przez materiał i uroczo grzechoczą :) 


czwartek, 19 czerwca 2014

Senso-szmatka

Niedawno miałam ogromną przyjemność spotkać się z Katasiaczkiem i jej Rodzinką. Ponieważ z gołą ręką iść nie wypada, uszyłam dla Katasiaczkowej córeczki taką zabawkę do mamłania.

Z jednej strony jest miękka frota i filc, z drugiej strony flanelka a w środku szeleszcząca folia. A do tego pełno kolorowych metek. Do miąchania, szeleszczenia i miętoszenia :)



piątek, 16 maja 2014

Podusię popełniłam

Narzuta się robi. I się robi. I robi...
Jest jej już pół. Mozolnie mi to idzie, ale jakoś idzie. W tak zwanym "międzyczasie" popełniłam poduszkę. Tym samym wzorem, ale nie do kompletu. Narzuta ma być na łóżko w sypialni a poduszka ma przełamać szarość kanapy. Lubię jak jest tak kolorowo <3 p="">



czwartek, 27 marca 2014

Z magnesikiem

Rety, dwa tygodnie minęły od ostatniego posta!
Nie, nie, nie znudziło mnie blogowanie :) Po prostu jeszcze nie mi przeszedł szał na narzutę. Ma już ponad metr, podczas robienia przykrywam sobie nią nogi xD Zajmuje mi cały robótkowy czas, więc w sumie nie ma co pokazywać na blogu.

W tzw międzyczasie zrobiłam trzy maleńkie notesiki na magnes, do wieszania na lodówkę. Takie tam drobiażdżki. Nie są jakieś spektakularnie piękne, ale urocze :)






Na zakończenie, moja Lilo w kłębkach podczas dziergania narzuty :) Konkretnie to ja dziergam a ona pomaga, łapiąc kłębek w pyszczek i uciekając do innego pokoju :) Wszystkie dziewiarki wiedzą jak uszczęśliwić kota ;)


czwartek, 13 marca 2014

Jak uszczęśliwić Eliankę?

To niezbyt trudne :) 
Najpierw trzeba jej kupić w lumpeksie za 10 złoty wielki wór swetrów do prucia. W moim dostaniętym od Teściowej worze swetrów było bagatela ...17



A potem trzeba pozwolić Eliance przez długie godziny pruć, nawijać, prać, prostować, przewijać. A na koniec patrzeć jak Elianka napawa się takim widokiem  <3>



Kocham, uwielbiam, szaleję za pruciem swetrów. Nie dość, że to eko recycling, to jeszcze jaka oszczędność na włóczkąch! Dla mnie to coś jak przędzenie :) Relaksuje mnie to niemal trak samo jak samo dzierganie. Na każdy pruty motek mam już jakiś pomysł :)