Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 marca 2015

Porcięta

Że kocham upcycling to wiadomo nie od dziś. Po przeglądzie garderoby mamy i taty ze starych ubrań powstało kilka par spodni dla Cezarego. Nie , żeby ich potrzebował... Przyznaje się jak na spowiedzi - dziecięce ubranka to obszar, w którym tracę wszelki umiar i rozsądek. A igła sama  się do szycia rwie...!


Jednakowoż portaski są wygodne w domu, nie mają żadnych uwierających elementów i fajnie się układają :) Dobrze się sprawdzają też w chuście bo się bardzo miękko układają.  A dodatkowo jak Czarko ma je na sobie to mnie ogarnia taka dziwna duma i samozadowolenie ;) 



czwartek, 22 stycznia 2015

niedziela, 18 stycznia 2015

Bajka o brzydkim łóżeczku

Dawno dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma lasami mieszkało sobie drewniane łóżeczko.
Łóżeczko przytulało wiele dzieci, ale wszystkie urosły i nie było nikogo kto chciałby w nim spać. Łóżeczko było bardzo smutne, kiedy pokrywało się kolejnymi warstwami kurzu w ciemnej piwnicy.

Pewnego dnia drzwi piwnicy otworzyły się i do piwnicy wpadło światło.  Łóżeczko usłyszało glosy ludzi. Nie rozumiało co znaczy olx i 50 złotych i wystraszyło się trochę, kiedy je wyciągnięto, wsadzono do bagażnika i zamknięto klapę.


 Kiedy zostało rozebrane na części, łóżeczko przestraszyło się nawet, ze trafi do pieca. Bardzo tego nie chciało. Okazało się, ze nic z tych rzeczy. Miły pan zaczął je drapać papierem ściernym. Jakież to było przyjemne...! Odrobinę zabolało usuniecie wyjmowanych szczebelków i przycinanie boku, ale dało się wytrzymać. Potem miły pan zaczął pokrywać części łóżeczka kolejnymi warstwami białej, aksamitnej farby...


Potem łóżeczko zostało złożone, dostało nowy świeży materacyk i śliczne kolorowe prześcieradła. A co najważniejsze - znowu zaczął w nim spać maleńki chłopczyk <3 p="">


Przestało się też złościć za ucięty bok, bo okazało się, że jak się go zdejmie to mały chłopczyk może być w nocy bardzo blisko swojej mamy. 

Teraz łóżeczko znowu jest bardzo szczęśliwym mebelkiem :) 

KONIEC

czwartek, 6 marca 2014

Małpi gaj

Dziś trochę pozaszydełkowo i trochę starociowo :) 
Kocie drzewko, które zrobił mój G. naszym futrom. CO prawda zrobił je już jesienią i były już na moim FB, ale tutaj też zdecydowanie powinno się znaleźć :) 
Futra je uwielbiają nieodmiennie, śpią na nim, skaczą i radośnie dewastują ku uciesz twórcy ;)









czwartek, 27 lutego 2014

Włochate kulki szczęścia

Jak niewiele trzeba by uszczęśliwić kotka. Skrawki moheru, drewniany koralik. Koszulkę na koralik robi się w mgnienie oka, potem tylko wyczesać, żeby było odpowiednio włochate :) I już. 

Uprzedzam, że strasznie krótki żywot takie kulki mają. O ile nie są umarte na śmierć kłami i pazurami to giną tajemniczo pod lodówką ;)



wtorek, 1 lutego 2011

Żółte coś :)

Niedawno moja Przyjaciółka spytała mnie, dlaczego nie robię sobie na szydełku ubrań. Odpowiedziałam, że jeszcze nie spotkałam "tego jedynego" , które chciałabym zrobić.

Ale to nie była do końca prawda. Chyba nie brałam pod uwagę robienia ciuchów, no bo gdzież ja, przecież ja jestem takie cienki bolek szydełkowy.

Jednakże po tej rozmowie zaczęłam grzebać w sieci i znalazłam mnóstwo rzeczy, które bardzo chciałabym mieć na na przeszkodzi stoją tylko moje irracjonalne lęki :)

I tak powstała taka narzutka, robiona za pomocą wskazówek Maranciaków STĄD

TAK wygląda oryginał, moja jest dłuższa, bo nie mam figury do takich krótkich.




Nie było toto proste do zrobienia. Ja zawsze muszę pod górę :D Dlatego uparłam się, że zrobię od góry bez zszywania, na okrągło. Rękawy wrabiałam 13 razy :/
Ale udało się.

Trochę techniki - szydełko nr 3,5 , nici z odzysku, podejrzewam, że TAKIE. Nie wiem ile waży bluzka, bo waga mi nie działa, ale miałam tej bawełny 600 g a zużyłam mniej więcej połowę :)

teraz już się nie boję ubrań, niedługo skończę sweter z Yarn Art Atlantis :)

niedziela, 23 stycznia 2011

Chomąto

Czyli bliżej nieokreślonego przeznaczenia dekoracja na szyję :D

Strasznie mi sie podoba, wymyśliłam to sobie w moim łebku i wyszło dokładnie takie, jak chciałam.

maa toto formę długiego szalika, zapinanego na guziki na krótkich końcach, zamotanego wokół szyi dwa razy.

Prosty wzór ażurowy, bo się ażurów uczyłam, oraz czytania opisów (miałam w mądre książce opis wzoru).
Na końcach ściągacze i dwa guziki :)




Poszło mi ponad pół motka Kotka w kolorze Jeans, druty nr 3,5

niedziela, 9 stycznia 2011

Kolejna chusta i...

Kolejna chusta, chabrowa dla mamy :)
Prezentacja na mnie, ale w maminym mieszkaniu (ładna tapeta nie?) :)

Mamusia moja ukochana ma nakaz chodzenia w chuście i opowiadania, że to dziecko zrobiło :D


Schemacik:



Opis dla Coco.nut ( nie miałam go jednak w książce, napisałam jak umiałam, ale jest beznadziejny:(

Może będzie bardziej zrozumiały ze schematem przed nosem.
W schemacie- kółeczko to o. łańc, kreseczka to słupek, liczba przekreśleń kreseczki określa ile razy nawinięty ma być słupek.

Chustę przerabiamy od wierzchołka ku podstawie , w ten sposób możemy sobie regulowac jej wielkość w zależności od potrzeb.

Rozpocząć kółeczkiem z 5 o. łańc. Zamykamy kółeczko o. ść. zam.

2 rząd: Robimy 11 o. łańc. Następnie robimy trzy słupki wkłute w początkowe kółeczko i 5 o. łańc. Rząd kończymy jednym słupkiem potrójnie nawijanym wkłutym w początkowe kółeczko ( tam gdzie słupki.

3 rząd: robimy 7 o. łańcuszka i zawieszamy je jednym oczkiem ść. na łańcuszku rzędu poprzedniego ( między słupkami a brzegiem). Robimy 11 o. łańc, i zaczepiamy je o. śc zam po drugiej stronie symetrycznie ( miedzy słupkami a brzegiem). Robimy 4 o. łańc i zakańczamy rząd słupkiem podwójnie nawijanym.

4 rząd. ( i parzyste) Jak rząd 2 , powtórzyć dwa razy

5 rząd ( i nieparzyste) jak rząd trzeci

W rzędach 11, 21, 31, 41 itd) zaczynać wzorem w kratkę.

Wzór w kratkę – o. łańc, podwójny słupek, oczko, podw. Sł, dwa oczka łańc. Podw. Słupek, oczko, podw. sł.



I...

Dostałam od Tatusia do używania smienę 8 :D z optyką lomo. Tatuś zbiera aparaty i ma parę niezłych rodzynków w kolekcji (polaroid 2000 i agfa z 1929 roku)
Jestem szczęśliwa jak fretka, już wypstrykałam niemal całą klisze.
Zobaczymy jak co mi z tego wyjdzie. W całej idei lomo chyba najfajniejsze jest to, że nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać :D:D:D



PS. Zrobiłam schemat na różową chustę. Zapraszam!



Elianka odpowiada:
Dzięki dziewczyny :*

coco.nut - wstawię opis, mam nawet gotowy w mojej biblii szydełkowej, bo schemat właśnie z tej książki pochodzi :) w wolnej chwili przepiszę

Joasiuniu - jednoczesnie odpowiadam na pytanie coco.nut z posta z różową chustą. Ciężko mi odpowiedzieć na pytanie ile tej włóczki dokładnie poszło, bo pracowałam na niciach z odzysku i nie wiem co to było, ile tego było i jaką ma gramaturę :( dobierałam tylko odpowiednie szydełko "na oko" do nici, które miałam po babci.
Chustę różowa jestem w stanie zważyć, bo mam ją w domu, ale niebieska jest u mamy.

Jak Wam napiszę , że na niebieską mi poszło pół kłębka wielkości małego melona, to nie będę precyzyjna nie :D:D:D


BTW robótki szydełkowe z natury swojej "jedzą" mocno włóczkę. Teraz mam na warsztacie wielkie chuściszcze, które zjadło mi trzy motki 100 gramowe 520 m/100 gram i mi zabrakło na ostatni rząd i musiałam domówić jeszcze czwarty motek.


środa, 8 grudnia 2010

Pozdrowienia z krypty



Moje leczenie powoli dobiega końca, ale większość czasu spędzam w łóżku, a leżąco.

Jestem już dość długo na zwolnieniu i jeszcze trochę pobędę. Tyle czasu, który można by twórczo wykorzystać a ja na płask w wyrku. No cóż. Czasem trzeba.W łóżku za to świetnie się szydełkuje i robi na drutach. Mam na warszatacie aktualnie cztery szaliki i chusty, piątą udało mi sie nawet skończyć.

Nawet mi sie podoba mimo pewnych niedoskonałości wynikłych z braku koncentracji.
Nie jestem szalona. po prostu taka monotonna dłubanina niesamowicie mnie odpręża i pozwala oderwać myśli. Od wszystkiego od bólu i dyskomfortu też.







Jest za lekka, bardzo miękka, jak widać, daje się zamotać mięciutko wokół szyi. Trochę gryzie, chyba jest z wełną.



Trochę techniki. Wzór poniekąd z głowy, był podobny w sieci ,pochodził z Dropsa. Tylko tam było po cztery słupki koło siebie, ja pozbierałam je w pęczki po dwa i zmieniłam liczbę oczek.
Bordiurka z jakiejś japońskiej książeczki z moich zbiorów.
Jak ktoś chcę, to mogę tą chustę rozpisać, naprawdę jest prosta i zrobiłam ją w kilka dni. Mm na warsztacie cudną ananaskową a Angory Ram, tamta to dopiero sajgon techniczny :)
Robiłam szydełkiem nr 4,5, z włóczki po babci. nie mam pojęcia co to, na maca to akryl z wełną, może z moherem, bo jest delikatnie włochata.

Mam sporo włoczek po babci, która namiętnie robiła kiedyś na drutach, teraz już nie, ale włóczki trafiły do mnie. To był chyba jakiś sweter spruty, węzeł na węźle, bo włochata włóczka nie nadaje się do prucia.

Była szorstka, sztywna od brudu, bo włóczki leżały parę lat na strychu i śmierdziała stęchlizną :)

Teraz jest chustą , która jest mięciutka przytulna i bardzo mi się podoba.

Update 9 stycznia 2011
Kriss, Bea i Czerwinka prosili mnie o schemat na chustę, ale takowego nie było, bo powstał on z modyfikacji innych schematów.
Rysowanie schematu ręcznie okazało się dla mnie niewykonalne, więc mąż zrobił to za mnie.
Schemat na chustę, narysowany przez mojego męża w AutoCadzie :) chyba czytelny... Zaznaczam, że schemat jest mojego autorstwa , zezwalam na jego kopiowanie i rozpowszechnianie, ale z wyraźnym podaniem autora i źródła. Z góry dziękuję :*

Krótki opis- pierwsze kółeczko z 5 o.łańc, potem wewnątrz pęczków 3 o. łańc, pomiędzy elementami- 5. I cała filozofia.


Bordiurka z internetu, nie mam pojęcia skąd, miałam w swoich zbiorach na dysku. Pasowała, to zrobiłam

Miłego dziergania!

sobota, 20 listopada 2010

Bamboszki

Zawsze strasznie lubiłam chodzić w włóczkowych paputkach, ale miały dwie wady- przeważnie były strasznie brzydkie, a poza tym okropnie się ślizgały :)

Zrobiłam sobie ładniejsze :D
Szczerze powiedziawszy rzadko który mój projekt tak idealnie przenosi się z głowy na ręce jak te kapcie. Nawet jakimś cudem dwa mi wyszły w tym samym rozmiarze.






Włóczka z odzysku, po babci, nie mam pojęcia z czego to jest, ale błyszczy trochę jakby miało dodatek wiskozy, stawiam na bawełnę z wiskozą, ale głowy nie dam.
Szydełko nr 2,5.

Zużyłam pół takiego kłębka wielkości pomarańczy, myślę, że nowej wystarczyłby jeden motek.

Wzór z głowy, ale jak ktoś chce to opisze jak robiłam, bo sobie zanotowałam, żeby mi drugi taki sam wyszedł :D:D:D

Problem ślizgania rozwiąże lateks w tubce, który już do mnie leci :)

środa, 11 sierpnia 2010

Ciucholand

Dzieci się w domu nudzą , kiedy męża nie ma :D
Jako słomiana wdowa pobawiłam się w designera ;)

Ze starych, zniszczonych spodni powstały letnie spodenki





A za mała i za krótka bluzeczka została przerobiona na taką:
(to jest tył, z przodu jest gładka).




Bardzo bym chciała pokazać bluzeczkę na sobie, ale nie dam rady sensownie sfotografować swoich pleców...
Jak nie zapomnę, to poproszę G o foto, jak będę miała ją na sobie.

poniedziałek, 26 lipca 2010

Były sobie brzydkie buty

Może nie tyle brzydkie, co koszmarnie niemodne. Czuby są dość paskudne jednak....
Kolor butków nadal mi się strasznie podoba, czuby nie podobały mi się nigdy, a buty dostałam od mamy w prezencie.

Zrobiłam mały tuning :D



Obcięłam czuby skalpelem. Jak to zrobiłam.
Włożyłam buty na stopy i zaznaczyłam ołówkiem miejsce, gdzie kończą się moje palce. W czubatych butach "nadmiaru" jest sporo.



Odrysowałam przyszłą "dziurę"od szablonu (u mnie byłą to rolka taśmy bezbarwnej, ale nada się każde koło o średnicy nas interesującej, można narysować też "dzióbek". Mogłaby być większa, ale to się okazało dopiero jak buty były gotowe. Wycuęłam starannie po linii skalpelem.



Nakleiłam tasiemkę w miejscu obcięcia, żeby zamaskować krzywe linie - użyłam do tego kleju na gorąco w pistolecie.
Jednak było dość mocno krzywo i tasiemka solo brzydko wyglądała.



Więc butki dostały jeszcze koronki. Koronki przykleiłam klejem na gorąco w miejscu, gdzie buty były fabrycznie klejone/ szyte. "Wcisnęłam" koronkę w klej za pomoca szpatułki laryngologicznej.



Małe kokardki z przodu i eleganckie peep-toe gotowe






Tak tak, wiem, nie są tak ładne jak ze sklepu, nie każdemu muszą się tez podobać stylem.
Ale są jedyne, niepowtarzalne i na pewno dużo ładniejsze niż przed tuningiem. A ile frajdy było przy robieniu :D

Mam jeszcze kilka starych par butów......